Badania pokazują, że w najbardziej ubogich obszarach Wielkiej Brytanii jest ponad 10 razy więcej punktów bukmacherskich niż w najbogatszych częściach kraju. Według raportu zleconego przez organizację charytatywną Standard Life Foundation, miejsca hazardu są skoncentrowane w najbardziej ubogich obszarach Wielkiej Brytanii, wbrew życzeniom osób mieszkających w pobliżu. „Ci, którzy mają najmniej zasobów, są bardziej atakowani” — czytamy w raporcie.

Naukowcy z Uniwersytetu w Bristolu przeprowadzili analizę geografii punktów bukmacherskich, salonów gier i bingo, która wykazała, że w Wielkiej Brytanii istnieje ponad 10 tys. miejsc do uprawiania hazardu.

Jak wynika z badań, 21% tych miejsc zlokalizowanych jest w najbiedniejszych dzielnicach, a w tych bardziej zamożnych ten współczynnik wynosi zaledwie 2%.

Okazało się, że najwięcej punktów hazardowych można znaleźć w Glasgow, Liverpoolu i biedniejszych częściach Londynu. Dla porównania warto wspomnieć, że 10% supermarketów znajduje się z biednych dzielnicach, a 7% w najbogatszych.

 „Hazard jest skierowany do najsłabszych w społeczeństwie, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i tych, którzy mogą mieć problem. To świadectwo tego, co zawsze mówiliśmy, że branża stawia zysk przed ludźmi. Nie jest to nieoczekiwane, ale niepokojące” – skomentowała Carolyn Harris, która przewodniczy ponadpartyjnej grupie posłów badającej szkody związane z hazardem.

Co bardziej szokujące, badanie wykazało, że aż połowa punktów leczenia uzależnień od hazardu znajduje się w odległości pięciu minut spacerem od punktów oferujących hazard.

Już w 2018 roku, ankieta YouGov wykazała, że 73% osób nie chciałoby widzieć sklepów hazardowych na handlowych ulicach. Jest to dobry dowód na to, że władze powinny przyjrzeć się sprawie i zapobiegać otwieraniu się tylu lokali.

Mubin Haq, dyrektor naczelny Standard Life Foundation, powiedział: „Problem z hazardem to kwestia zdrowia publicznego, powodująca poważne szkody w finansach, źródłach utrzymania i związkach ludzi. Dzisiejszy raport podkreśla, że ​​osoby mieszkające w biedniejszych obszarach częściej mieszkają w pobliżu lokali hazardowych. Ci, którzy mają najmniej zasobów, są bardziej atakowani, a na ich progu znajduje się dwa razy więcej miejsc hazardowych niż supermarkety. Jeśli mamy naprawdę awansować, nowe reformy hazardu, które są obecnie rozważane, muszą uwzględniać geografię miejsc hazardowych i dać władzom lokalnym większą kontrolę nad licencjonowaniem”.

Druga strona medalu jest jednak taka, że duża ilość punktów hazardowych generuje również dodatkowe miejsca pracy, według rzecznika organu handlowego Betting & Gaming Council jest to aż 119 tys. zatrudnionych w branży hazardowej w Wielkiej Brytanii.