W Polsce jest 3,2 mln pełnoletnich użytkowników sieci internetowej, którzy korzystają z nielegalnych witryn hazardowych. Stanowią oni 15,5 proc. ogółu dorosłych internautów. Te liczby przyprawiają o zawrót głowy.

Stowarzyszenie „Graj Legalnie”, które skupia legalnych bukmacherów w Polsce postanowiło sprawdzić jak w rzeczywistości wygląda walka z szarą strefą hazardową w Polsce. Wyniki dla wielu mogą nie być zaskakujące, ale zdecydowanie powinny zaniepokoić władze.

Wśród tych 3,2 mln osób 2,7 mln korzysta z kasyn online, które nie powinny funkcjonować, zaś 1,4 mln ludzi typuje u bukmacherów nieodprowadzających w Polsce podatków. Wiele osób korzysta z więcej niż jednego serwisu – gra i u legalnych podmiotów, i u tych nielegalnych.

Często wybór pada na tych nielegalnych, ze względu na wiele korzystniejszą ofertę niż tą, którą oferują bukmacherzy z Polską licencją.

Gracze jednak skutecznie unikają administracji skarbowej. Z badania, na które powołuje się “Graj Legalnie”, wynika, że 22 proc. użytkowników gier hazardowych online wykorzystuje w tym celu obce waluty. Ponadto 16 proc. graczy posługuje się aplikacjami typu VPN. Te dwa rozwiązania są sposobem na obchodzenie blokad nielicencjonowanych operatorów hazardowych.

Coraz powszechniejsze są też płatności w kryptowalutach. Nadal bowiem służby skarbowe mają trudności z ustaleniem, do czego wykorzystywany jest np. bitcoin.

Śmiałe przestępstwa

Należy zaznaczyć, że każdy kto decyduje się na grę u nielegalnych podmiotów popełnia przestępstwo skarbowe. Państwo jednak nie kładzie priorytetu na zwalczanie szarej strefy oraz karanie uczestników takich gier.

Jeśli jednak ktoś zostanie przyłapany, kodeks karny skarbowy mówi o każe do 120 stawek dziennych. Oznacza to, że maksymalna sankcja może wynieść ponad 4,5 mln zł. W przypadku działalności na małą skalę kary mogą wynieść „zaledwie” kilka tysięcy złotych, jednak budzi zdziwienie fakt, ilu Polaków decyduje się na tych nielegalnych operatorów. Jeśli liczby są aż tak duże musi się to po prostu „opłacać”, a organy ścigania nie budzą wystarczającego strachu w graczach, decydujących się na bukmachera bez licencji.

“Blokowanie nielicencjonowanych witryn hazardowych oraz płatności na ich rzecz od początku wprowadzenia tego rozwiązania do polskiego prawa, budzi szereg wątpliwości związanych z ich skutecznością. To pozwala na stosunkowo łatwy dostęp do oferty nielegalnych operatorów” – mówi Katarzyna Mikołajczyk, prezes stowarzyszenia “Graj Legalnie”.

Wszystko (nie) pod kontrolą

Ministerstwo Finansów przekonuje, że poziom szarej strefy w Polsce nie jest zbyt wysoki, a ogólna sytuacja jest niezła, ponieważ w 2020 roku szara strefa w Polsce w zakresie gier kasynowych online (40,3 proc.) kształtowała się poniżej średniej UE (40,8 proc.).

Jednak kilka miesięcy temu badanie na temat szarej strefy branży hazardowej przeprowadził EY. Wynikło z niego, że w latach 2016-2020 obroty generowane przez nielegalnie działające w Polsce podmioty wzrosły z 3,5 mld zł do 12,6 mld zł. Oznacza to, że do budżetu nie wpłynęły ponad 2 mld zł tytułem podatków. Czy można uznać, że ta kwota wcale nie jest wysoka jak przekonuje Ministerstwo Finansów?